okno-szybyPolskie górnictwo znalazło się na zakręcie. Ciężko będzie je uzdrowić, zważywszy na sytuację na światowym rynku węgla oraz na unijną politykę klimatyczną, w której stawia się na eliminację węgla.

Likwidujesz? Daj coś w zamian!

W latach 1998-2001 z górnictwa dobrowolnie odeszło przeszło 100 tys. ludzi. Około 40 proc. z nich wzięło odprawy wynoszące średnio 37 tys. zł netto.

Środki na tzw. Górniczy Pakiet Socjalny pochodziły z kredytu udzielonego przez Bank Światowy.

Reformę przeprowadzoną w warunkach spokoju społecznego ocenia się różnie. Wielu do dziś uznaje ją za wielki sukces rządu AWS-UW. Nie brak też licznych opinii, że nazbyt pospiesznie i pochopnie zlikwidowano niektóre kopalnie.

- Trzeba pamiętać, że likwidując kopalnię, likwidowano także miejsce, które wcześniej wyznaczało rytm i styl życia całej społeczności - zaznaczył socjolog, prof. Marek Szczepański w wywiadzie rzece, jaki z nim przeprowadziłem, zatytułowanym "Życie to socjologia". - Na przykład w graniczącym z Górnym Śląskiem Zagłębiu Dąbrowskim, w Grodźcu, po tym jak zlikwidowano kopalnię, upadły knajpki, bary, bo zabrakło klienteli. Teraz w tym Grodźcu jest trochę prywatnych, bogatych domów. Ale generalnie to smutny, szary świat. Nie wolno tworzyć społecznej próżni. Zamykając jakieś nierentowne przedsiębiorstwo, trzeba oferować coś w zamian - podkreślił prof. Marek Szczepański.

I przypomniał, że w roku 1989 polskie górnictwo zatrudniało ponad 400 tysięcy osób.

- Dokładnie 404 tysiące 600 osób - zaznaczył prof. Marek Szczepański. - Ale byli wśród nich także zdumiewający "górnicy". Między innymi kucharki, piłkarze na etatach górniczych. Niegdy w życiu nie byli na dole, a zarabiali całkiem spore pieniądze. A już wtedy bogate państwa europejskie realizowały procedurę ograniczania wydobycia w nierentownych kopalniach, restrukturyzowały górnictwo od 35, czy nawet 40 lat. Przecież pierwsze poważne dokumenty dotyczące restrukturyzacji Zagłębia Ruhry są datowane na 1957 rok. Zatem w 1989 roku w Polsce stało się jasne, że tak licznej armii ludzi pracujących w górnictwie utrzymać się nie da - podkreślił prof. Marek Szczepański.

Tak więc, po latach pielęgnowania ciszy w górnictwie dla komfortu rządzenia, zaczęto wówczas wdrażać reformę.

Osoby, które oceniają ją negatywnie wskazują, że jednak wówczas coś robiono, podejmowano decyzje. Obecnie jest inaczej, rząd PO-PSL żadnych istotnych decyzji w sektorze węglowym nie podjął. To górnictwo ot tak sobie dryfowało i nadal dryfuje, a problemów do rozwiązania jest coraz to więcej.

- Nie ma raczej szansy powtórzenia rozwiązania w postaci Górniczego Pakietu Socjalnego ze względu na brak odpowiednich środków oraz zapewne spory opór społeczny - ocenia prof. Marek Szczepański. - Jednak właściciel musi szukać rozwiązań dla górnictwa, nikt właściciela z tego obowiązku nie zwolnił. Jeżeli państwo jest właścicielem górnictwa, to powinno dbać o nie możliwie jak najlepiej. A niestety tej dbałości nie dostrzegam - zaznacza prof. Marek Szczepański.

Odprawy w ramach GPS-u pozwoliły zmniejszyć zatrudnienie w górnictwie. Na tamte czasy to było skuteczne rozwiązanie.

Ocena reformy, co naturalne, zmieniała się też w czasie. Po tym, jak nastąpiła przed paroma laty znakomita koniunktura na węgiel, coraz więcej opinii było wobec tamtej reformy górnictwa krytycznych. Polski sektor węglowy i tak nie mógł z tej koniunktury skorzystać w pełni, bowiem wydobywał zbyt mało węgla. Stąd zaraz w to miejsce wszedł surowiec z importu, głównie z Rosji. Do dziś polskiemu górnictwu odbija się to czkawką.

A zatem, jedni wzięli jednorazowe odprawy. Pozostali skorzystali z urlopów górniczych i wcześniejszych emerytur.

Górny Śląsk to specyficzny region. Tu na niewielkim skrawku ziemi, na około 12 tys. km kw, żyje ponad 4 mln ludzi. Wielu nadal jest związanych z branżą górniczą, spora część należy też do górniczych związków zawodowych. W porównaniu z innymi regionami kraju łatwiej tu o społeczną mobilizację.

- Wówczas odejście z kopalni w ramach Górniczego Pakietu Socjalnego z 40 tys. zł brutto dla wielu ludzi było bonusem z nieba - oceniał przed laty prof. Marek Szczepański.

Niektórzy pozakładali swe własne biznesy. Jednak w następnych latach życie zweryfikowało plany i wielu wypadło z rynku.

Dwie największe i w miarę równe liczbowo grupy stanowili ci, którzy pieniądze wpłacili na lokaty bankowe oraz ci, którzy je szybko wydali. Niektórzy wrócili w swoje rodzinne strony.

Przed laty skusiły ich odprawy

W latach 1998-2002 realizowano rządowy program reformy górnictwa węgla kamiennego w Polsce, który został wyposażony w instrumenty prawne i finansowe, umożliwiające realizację podstawowego celu reformy, jakim było doprowadzenie górnictwa do stanu ekonomicznej efektywności.

Jedną z metod umożliwiających realizację tego celu była restrukturyzacja zatrudnienia.

Reasumując: metodę wyposażono w narzędzie w postaci Górniczego Pakietu Socjalnego. Narzędzie to zawierało instrumenty osłonowe i aktywizujące. Do pierwszych należał urlop górniczy, natomiast do drugich jednorazowa odprawa pieniężna bezwarunkowa i zasiłek socjalny.

O urlop górniczy mógł się starać pracownik kopalni zatrudniony pod ziemią, któremu do nabycia uprawnień emerytalnych pozostało nie więcej niż pięć lat pracy - w Polsce takie uprawnienia nabywa się po przepracowaniu 25 lat pracy na dole. Na czas przebywania na urlopie górniczym pracownikowi przysługiwało świadczenie pieniężne w wysokości 75 proc. wynagrodzenia miesięcznego, które było okresowo rewaloryzowane.

Pracownicy na urlopie górniczym mogli podjąć pracę zarobkową, ale wówczas tracili połowę przyznanego świadczenia urlopowego. Jednorazową odprawą pieniężną bezwarunkową było 12-krotne przeciętne miesięczne wynagrodzenie w kopalniach. Przysługiwała ona pracownikowi, który przepracował na dole lub w zakładzie przeróbki mechanicznej węgla co najmniej pięć lat i na własne żądanie zwalniał się z pracy w górnictwie. Z kolei zasiłek socjalny przysługiwał górnikowi zatrudnionemu pod ziemią, bądź w zakładzie przeróbki mechanicznej węgla co najmniej pięć lat. Wysokość zasiłku wynosiła 65 proc. wynagrodzenia miesięcznego pracownika. Mogła być wypłacana przez dwa lata, to jest przez okres potrzebny na przekwalifikowanie zawodowe i poszukiwanie nowego zatrudnienia poza sektorem węglowym.

Korzystanie z poszczególnych instrumentów Górniczego Pakietu Socjalnego miało dobrowolny charakter. O powodzeniu GPS świadczy to, że skorzystało z niego do dnia 31 grudnia 2002 roku 67 026 osób, podczas gdy zgodnie z programem reformy górnictwa - do końca 2002 roku miało z niego skorzystać 65 620 górników.

Instrumenty aktywizujące Górniczego Pakietu Socjalnego miały pomóc górnikom w podjęciu pracy poza sektorem węgla kamiennego.

Skala zmian w sferze zatrudnienia w górnictwie była istotna zarówno w wymiarze ilościowym, jak i jakościowym. Gdy chodzi o ten pierwszy, to w latach 1989-2002 liczba zatrudnionych ogółem zmniejszyła się o 268 183, w tym pracowników dołowych o 179 992 osób. To potężna armia ludzi.

Reforma sektora węglowego miała doprowadzić do osiągnięcia efektywności ekonomicznej przez całą branżę. Działania prowadzące do realizacji celu obejmowały między innymi, likwidację miejsc pracy poprzez zastosowanie środków wspomagających restrukturyzację zatrudnienia w kopalniach i przedsiębiorstwach robót górniczych.

Jednorazowa odprawa pieniężna bezwarunkowa - spotkała się z dużym odzewem. Prawie 10 proc. z górników, którzy się na nią zdecydowali, miało załatwioną pracę przed odejściem z kopalni, natomiast ponad 53 proc. to osoby z doświadczeniem w poszukiwaniu pracy.

W tamtych czasach dziwiło to, że ponad 33 proc. beneficjentów odprawy bezwarunkowej nie przystąpiło do poszukiwania pracy, w tym aż 18 proc. nie planowało tego robić w najbliższym czasie.

Mogą być protesty, bo ludzie boją się o swoje miejsca pracy

Warto jeszcze raz zaznaczyć - w kopalniach węgla kamiennego w latach 1998-2002 zatrudnienie zmniejszyło się o ponad 100 tysięcy ludzi. A zatem to tyle, ile zamieszkuje całkiem spore miasto. Kopalnie likwidowano w Polsce głównie w okresie od 1998 do 2002 roku.

- Kryterium likwidacji wówczas dominującym była efektywność ekonomiczna - mówi dla portalu wnp.pl Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. - Natomiast sposób, w jaki ją wyliczano oraz tryb, w jakim doprowadzano do pogorszenia wyniku finansowego kopalń, jest absolutnie niewiarygodny i powinien być przedmiotem szczegółowych badań. Przede wszystkim żal kopalni Dębieńsko, kopalni Morcinek, kopalni Siersza i kopalni Niwka-Modrzejów. Żal kopalni Dębieńsko, bo pozostały olbrzymie zasoby węgla łatwego do udostępnienia. Kopalnię Dębieńsko zlikwidowano w 2000 roku, jako powód podawano wtedy brak rentowności. Również kopalni Morcinek żal, bo była to nowa kopalnia, jeszcze na rok przed jej likwidacją realizowano potężne inwestycje. Kopalnia Morcinek była tą, w której wskazywano na wyjątkowo trudne warunki górniczo-geologiczne, w tym m.in. czwartą kategorię zagrożenia metanowego. W 1997 roku podjęto decyzję o likwidacji Morcinka, a wydobycie zakończono w październiku 1998 roku - wspomina Jerzy Markowski.

Górniczy pakiet socjalny, w tym urlopy górnicze, jednorazowe odprawy pieniężne, czy bezpłatne szkolenia miały załagodzić skutki restrukturyzacji. Dwie-trzy osoby z każdych stu wyposażonych w górnicze oprawy pieniądze po prostu przepuściło. Spłacili stare długi, kupili meble, samochody, lepszy sprzęt rtv, czy komputery.

Roztropnych i oszczędnych było wielu. Nie mieli jednak doświadczenia inwestycyjnego. Stąd niewielu byłych górników ulokowało odprawy w funduszach powierniczych lub w bankach. Niespełna 20 proc. z nich starło się wykorzystać otrzymane pieniądze na stworzenie własnej firmy.

Później w badaniach co piąty odprawiony deklarował, że gdyby można było cofnąć czas, to nie skorzystałby z Górniczego Pakietu Socjalnego i wolałby pozostać w kopalni.

Wszystkie reformy sektora węglowego miały na celu zmniejszanie poziomu zatrudnienia i dostosowywanie poziomu wydobycia węgla do możliwości jego zbytu. W 1990 roku w polskim górnictwie pracowało niemal 400 tys. ludzi. A obecnie pracuje w kopalniach trochę ponad sto tysięcy. Żeby polskie górnictwo w ogóle mogło myśleć o konkurencyjności, to potrzebne są przede wszystkim inwestycje. Innej drogi nie ma.

Jednak tu sytuacja przedstawia się dramatycznie. W 2012 roku na inwestycje przeznaczyły one 3,7 mld zł, a w roku 2013 3,3 mld zł. Natomiast za 3 kwartały tego roku jest to tylko 1,8 mld zł. Zaledwie tyle polskie górnictwo węglowe ogółem wydało na inwestycje.

- Bez inwestycji i modernizacji kopalnie niszczą swoją przyszłość - mówił portalowi wnp.pl Tomáš David, dyrektor generalny EP Energy. - Jeżeli nawet nastałaby dobra koniunktura, te firmy nie będą mogły z niej skorzystać, gdyż będą niedoinwestowane. Obcinanie inwestycji w kopalniach dotyka również branży zaplecza górniczego czy produkującego na rzecz kopalń.

- Tak naprawdę Górniczy Pakiet Socjalny był wobec górników wielką iluzją i nieuczciwością - ocenił sytuację sprzed laty Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. - Proszę bowiem wskazać jakiegoś biznesmena, który stworzy biznes za 40 tys. zł.

Przez długie lata złą atmosferą wokół górnictwa stworzono nastrój niechęci do górników. A przecież węgiel za PRL-u był jedyną walutą wymienialną, za którą zbudowano w Polsce po wojnie bardzo wiele.

Węgiel decydował o koszcie energii elektrycznej, a energia to składnik każdej ceny. Aby mieć niską inflację, niskie ceny produktów, to trzeba było na niskim poziomie trzymać ceny węgla.

Gdyby obecnie zapowiedziano likwidację kopalń, to można się spodziewać protestów, bo każdy boi się o swoje miejsce pracy. Górnicze związki po rozmowach z premierem Donaldem Tuskiem podjęły decyzję o przesunięciu terminu demonstracji w Warszawie z 19 maja na 16 czerwca tego roku.

Później nastąpiła seria spotkań z Tuskiem i z zamysłu przeprowadzenia demonstracji się wycofano. Górnicy byli w Warszawie w trakcie expose premier Ewy Kopacz. Było wówczas bardzo spokojnie, ale zaznaczyli, że jeśli rząd nie wesprze zdecydowanie górnictwa, to kolejna demonstracja nie będzie już przebiegać w spokoju.

- Bez pomocy publicznej procesów restrukturyzacyjnych w polskim górnictwie nie da się przeprowadzić - ocenia w rozmowie z portalem wnp.pl Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. - Trzeba myśleć o działaniach restrukturyzacyjnych, a te są kosztowne, na przykład programy dobrowolnych odejść. Pomoc publiczna może być udzielona za zgodą Komisji Europejskiej. Trzeba jej zatem przedstawić programy restrukturyzacji spółek węglowych. Nie trzeba mówić o restrukturyzacji całego górnictwa, tylko o restrukturyzacji poszczególnych spółek węglowych. Mamy nadprodukcję miałów energetycznych, których nie możemy sprzedać. A brakuje nam węgla grubego, który musimy importować. Chodzi o szybkie działania. Tu nie może już być niekończących się dyskusji. Potrzebny jest poważny dialog oraz konstruktywne podejście partnerów społecznych. Górnictwo musi być izolowane od populizmu i obietnic bez pokrycia. Podstawą działalności gospodarczej jest ekonomia - zaznacza Janusz Steinhoff.

Tyle że związkowcy doskonale pamiętają zapewnienia, że nie będzie likwidacji kopalń. Pamiętają też, jak poprzedni premier Donald Tusk przytakiwał ich postulatom i opiniom. Żeby można było górnictwo zmieniać, nie wystarczą zabiegi samego managementu górniczego, czy związkowców, bo potrzeba przede wszystkim działań rządu.

Pewnie każdy w środowisku górniczym zdaje sobie z tego sprawę. W tym także Wojciech Kowalczyk, powołany niedawno na pełnomocnika rządu do spraw restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.

Nowy prezes Kompanii Węglowej, którego najpewniej poznamy 12 grudnia też szybko bez wsparcia rządu polegnie. W górnictwo będą też uderzać w kolejnych latach konsekwencje unijnej polityki klimatycznej, którą można nazwać klimatyczną histerią.

Realizacja założeń z ostatniego szczytu klimatycznego może spowodować kolejną falę emigracji zarobkowej oraz wynoszenie się z Polski firm produkcyjnych. Tym samym dojdzie do pogorszenia się sytuacji na polskim rynku pracy i obniżenia konkurencyjności całej polskiej gospodarki.

źródło: wnp.pl, autor: Jerzy Dudała

ZWIĄZEK ZAWODOWY "KADRA"
KWK "CHWAŁOWICE" W RYBNIKU

ul. Przewozowa 4, 44-206 Rybnik
KRS: 0000000306
NIP: 642-256-54-66
REGON: 273939056