pyka janW Polsce tak jest, że gdy dochodzi do zmian politycznych, to następują gwałtowne zmiany wizji strategicznego rozwoju, także gospodarki - zauważa w rozmowei z Trybuną Górniczą prof. dr hab. JAN PYKA, były rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.

Miała powstać Nowa Kompania Węglowa z końcem lipca, miała powstać z końcem sierpnia. Niewiele wskazuje, by tak się stało. Zgodnie z porozumieniem rządowo-związkowym ze stycznia tego roku ma się zrodzić do końca września. Pańskim zdaniem powstanie?
Przyznam się szczerze: tracę wiarę. Czas goni, mamy wakacje, kampanię wyborczą do parlamentu, pani premier jeździ po całej Polsce i odnoszę wrażenie, że nie ma za bardzo czasu, by zająć się górnictwem...

Ma przecież od tego pełnomocnika ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego, ma ministra skarbu...
Wydaje mi się, że oni czują termin i atmosferę wyborów do Sejmu i Senatu i w zasadzie nie bardzo wierzą, że po październiku będą się zajmować uzdrawianiem górnictwa.

Chce pan powiedzieć, że chcą problem scedować na następców?
Takie odnoszę wrażenie.

A gdy okaże się, że to nie PiS, lecz PO wygra wybory, co nie jest niemożliwe...
Może wygrać, aczkolwiek trudno dziś uwierzyć, by tak się stało.

Idzie mi o to, że za te opóźnienia w procesie sanacji branży ktoś musi zapłacić. Za to spóźnienie trzeba będzie zapłacić w różnym wymiarze. Zresztą nie tylko w wymiarze finansowym. Zrodzi to również koszty społeczne, a także polityczne.
W Polsce tak jest, że gdy dochodzi do zmian politycznych, to następują gwałtowne zmiany wizji strategicznego rozwoju, także gospodarki. A to pociąga za sobą zmiany personalne i każda następująca nowa władza ćwiczy nowe zmiany. A poza tym brakuje wciąż myśli przewodniej o tym, co się w niedalekiej i dalszej przyszłości będzie działo.

Nie bez istotnej przyczyny dochodzi do tych opóźnień w realizacji rządowego programu. Co jest w nim takiego, pańskim zdaniem, najtrudniejszego, że dzieje się, jak się dzieje?
Polskie górnictwo węgla kamiennego znalazło się w mało komfortowej sytuacji. Ceny na węgiel po rewolucji łupkowej w USA poszły w dół. Zapewne miały wpływ na ten spadek również takie działania, które z czystą ekonomią mają niewiele wspólnego. Ropa naftowa tanieje w zawrotnym tempie. To samo dzieje się z cenami gazu. To jak w tej sytuacji ma nastąpić odbicie w cenach węgla kamiennego? On jest coraz tańszy w świecie, a w naszych kopalniach mamy wysokie koszty. I okazuje się, że nasze kopalnie nie są w stanie produkować po kosztach konkurencyjnych w stosunku do cen węgla, który napiera na granice naszego kraju. Węgla mamy coraz więcej, węgla niesprzedanego. Sprzedaje się ze zwałów po, nazwijmy to tak, bardzo atrakcyjnych, czyli niższych cenach, co ma destrukcyjny wpływ na tych producentów w Polsce, którzy jeszcze nie tak dawno jakoś radzili sobie na tym niełatwym rynku.

A w przyszłości może być jeszcze trudniej, bo konkurencja chce fedrować w Polsce...
Racja. Australijczycy chcą budować kopalnię w Lubelskiem, Niemcy na Śląsku, a jest nadprodukcja węgla... To jak ma być w niedalekiej przyszłości łatwiej państwowym spółkom węglowym?

Górnicy wciąż pytają: jak to jest, że nam się nie opłaca, a Australijczykom i Niemcom będzie się opłacało, skoro chcą postawić w Polsce kopalnie?
Już odpowiadam: zawsze lub prawie zawsze właściciel prywatny jest bardziej efektywny i skuteczniejszy w działaniu od właściciela państwowego. Prywatny zawsze stawia na wydajność i nie liczy się z, powiedziałbym, społecznymi kosztami, które ciągną się za własnością państwową.

Chce pan powiedzieć, że prywatny nie boi się zwalniać i obniżać wynagrodzeń, jeśli ma to wyciągnąć go z kryzysowej sytuacji?
Prywatny właściciel zakładu produkcyjnego pilnuje przede wszystkim kosztów. I to ta polityka określa pozostałe jego działania. Niekoniecznie trzeba zwalniać i obniżać płace. Podobny efekt można w takich sytuacjach uzyskać inną drogą. Na przykład: nie zatrudniać takiej a takiej liczby ludzi, próbować efektywniej wykorzystać tzw. zasoby ludzkie, ale także i majątkowe. Poza tym, wracając do inicjatyw australijskiej i niemieckiej, liczyć mogą się także łatwiej dostępne zasoby węgla kamiennego. Łatwiej, to znaczy tańsze w eksploatacji.

Wróćmy do Kompanii Węglowej. Słyszy się, że związki zawodowe czują się przez rząd oszukane. Słyszy się, że zagrożone są wypłaty wrześniowe, a wówczas w górnictwie znów może być gorąco, tym bardziej że będzie to środek kampanii wyborczej...
Nie wiem, co będzie. Nie będę prorokował. Proszę zauważyć, że czas leciał i efektów nie widać, choć decyzje o tym, że ma się zmienić na lepsze, były podejmowane w styczniu. Mamy koniec sierpnia. Co ta władza robi? To nie sztuka w tym, by nosić przed sobą buławę, bo władza jest także służbą.

A propos władzy i tego co ona robi. Jak pan zapatruje się na rządową koncepcję wspomożenia górnictwa przez państwowy sektor energetyczny? Bo jak na razie to widać, że prezesi spółek energetycznych rękami i nogami odżegnują się od współuczestnictwa w tym procesie...
Nie mam aktualnych danych, ale wiem, że długo, długo wytwarzanie w energetyce było na minusie i to sprzedaż generowała zyski. Tauron chce kupić kopalnię Brzeszcze za złotówkę, a nie chce na to iść Ministerstwo Skarbu Państwa. Trzeba byłoby zorientować się, w jakiej sytuacji jest Tauron, bo nie można kogoś uszczęśliwiać na siłę. Nikt nie chce, by go obciążano czymś, co jest lub co uznaje za niewydolne.

Za parę miesięcy w podobnej sytuacji może być PiS. Ma przecież w programie symbiozę górnictwa i energetyki, chce nawet utworzyć resort energetyki i stopniowo likwidować Ministerstwo Skarbu Państwa...
Pozytywnie oceniam tę koncepcję. Już 20 lat temu pisałem o tym, że naturalne są integracje poziome, integracje pionowe w tych dwóch branżach. Może nie są one szczęśliwe dla rynku, ale są korzystne dla producentów. Być może w tej sytuacji szansą będzie połączenie energetyki z górnictwem.

Jeśli właścicielem jednego i drugiego będzie państwo. Uważa pan, że jest możliwa prywatyzacja, w jakimś wymiarze, może zbliżonym do rozwiązania z JSW, państwowego górnictwa?
Coraz bardziej przychylałbym się do tego, że trzeba jednak myśleć o prywatyzacji. Działań restrukturyzacyjnych nie czyni się wówczas, gdy jest bardzo źle, lecz wówczas, gdy jest w miarę dobrze, bo wówczas są na to pieniądze. A teraz w kieszeniach jest pusto!

Prywatyzować, czyli sprzedać. A za ile? Bo mówi się, że towar jest tyle wart, ile klient jest gotów za niego zapłacić, a nie tyle, ile chciałby otrzymać zań sprzedający.
Skoro wybraliśmy system rynkowy, to musimy zakładać, że rynek działa i jego prawa również. Trzeba będzie określić, ile obecnie kosztuje nas wydobycie węgla o równowartości jednego gigadżula, i ustalić jasno, że powyżej pewnej granicy nie da się unieść tego ciężaru. I wówczas od takiego poziomu kopalnię zamykamy, a do takiego będziemy bronić, chronić, działać.

Bez względu na to, kto wygra wybory, to...
Nie będzie miał lekko. Zgadzam się z tym. Trzeba będzie rozwiązywać problemy, które wciąż się nawarstwiają. Gdy się nie leczy choroby, przez co ona się pogłębia, a nasze górnictwo jest w takim stanie, to trudno oczekiwać, że pacjent sam wyzdrowieje.

źródło: nettg.pl, autor: Andrzej Bęben

ZWIĄZEK ZAWODOWY "KADRA"
KWK "CHWAŁOWICE" W RYBNIKU

ul. Przewozowa 4, 44-206 Rybnik
KRS: 0000000306
NIP: 642-256-54-66
REGON: 273939056