środekW Kompanii Węglowej czekają na nowego prezesa oraz nowy program restrukturyzacji dla spółki. Zewsząd słychać pytania, czy pojawi się w nim zapis o konieczności odejścia od wydobycia w miejscach, w których od lat generowane są straty.

W piątek 21 listopada br. Mirosława Tarasa odwołano ze stanowiska prezesa Kompanii Węglowej. Rada nadzorcza powierzyła kierowanie Kompanią Piotrowi Rykali, wiceprezesowi ds. pracy. Następcę Mirosława Tarasa najpewniej poznamy już 12 grudnia.

Niebawem powołany niedawno pełnomocnik do spraw restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego Wojciech Kowalczyk ma zaprezentować zmodyfikowany program restrukturyzacyjny dla Kompanii Węglowej.

Nie brak opinii, że Kowalczyk może pokazać program, w którym znajdą się rozwiązania niepopularne, o których w branży mówi się od dawna.

Chodzi oczywiście o postulat zamknięcia nierentownych kopalń.

- Nie ma powodów do tego, żeby otwierać butelki z szampanem - skomentował dla portalu wnp.pl Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80, odwołanie Mirosława Tarasa z funkcji szefa KW. - Wystarczy bowiem przeczytać, jakie jest uzasadnienie rady nadzorczej Kompanii, w którym pisze się o tym, że powodem odwołania Mirosława Tarasa jest między innymi mało restrykcyjny program restrukturyzacji KW i nieskuteczne obniżanie kosztów, co jak rozumiem oznaczać będzie, że przed kolejnym prezesem postawione zostanie zadanie jeszcze brutalniejszego cięcia kosztów, do których należą też oczywiście wynagrodzenia pracowników i likwidacja kopalń - podkreślił Bogusław Ziętek. Można by więc rzec, że szef Sierpnia 80 nie ma złudzeń.

- Nie wszystkie kopalnie Kompanii Węglowej mają szansę na przetrwanie - ocenił w wywiadzie dla portalu wnp.pl na początku września 2014 roku Jacek Korski, były wiceprezes Kompanii Węglowej.

Jacek Korski doskonale zna specyfikę KW, bowiem kierował nią w roli koordynatora prac zarządu. I zdaje sobie sprawę z tego, jakie działania będą nieodzowne przy realizowaniu programu naprawczego spółki.

- Dziś tak naprawdę oszukuje się ludzi deklaracjami, że nie będzie likwidacji kopalń i nie będzie zwolnień - zaznaczył Jacek Korski. - Niestety bez likwidacji kopalń i bez zwolnień Kompania Węglowa nie ma szans wyjść z tego dołka. Wynika to z faktu, że każda kopalnia ma właściwy dla siebie, przy określonych cenach, próg rentowności. I zejście poniżej tego progu oznacza, że kopalnia będzie musiała przynosić straty. Jeżeli ogranicza się wydobycie, to kopalnia schodzi poniżej progu rentowności. To zresztą porażka dotychczasowych programów restrukturyzacyjnych. O ile bowiem w 1988 roku statystyczna kopalnia w polskim górnictwie wydobywała 2,5 mln ton węgla rocznie, to w roku ubiegłym wydobywała 2 mln 400 tys. ton węgla rocznie. A jest przecież na rynku Bogdanka zawyżająca tę średnią. To oznacza, że stopień wykorzystania majątku tych kopalń był znacznie niższy. A majątek ten trzeba przecież utrzymywać, co oznacza znaczny wzrost jednostkowego kosztu wydobycia. Przy tym, trzeba też pamiętać, że niektóre kopalnie to zakłady powstałe w wyniku połączenia dwóch lub kilku kopalń. Oznacza to, że wiele kopalń wydobywa tyle węgla, że jest poniżej progu rentowności. Obecnie w Kompanii Węglowej kopalń jest zbyt dużo. I nie da się przy tym poziomie sprzedaży zapewnić im wszystkim rentowności - podkreślił Jacek Korski.

O tym, że w Kompanii nie znaleziono dotąd panaceum na problemy, świadczy chociażby wymowa komunikatu, jaki rada nadzorcza spółki wystosowała po posiedzeniu 21 listopada 2014.

Rada stwierdziła w nim zwiększanie się straty spółki na sprzedaży węgla w stosunku do wielkości ujętych w Planie Techniczno-Ekonomicznym oraz niepowodzenie emisji euroobligacji jako głównego źródła finansowania planu naprawczego, co spowodowało jego zdezaktualizowanie.

Rada nadzorcza stwierdziła też nieskuteczność dotychczasowych działań zarządu w zakresie restrukturyzacji spółki.
Nie został ograniczony poziom kosztów, generując przy braku przesłanek do wzrostu cen dalszy wzrost strat na działalności spółki.

Działania zarządu nie tylko nie spowodowały poprawy sytuacji ekonomiczno-finansowej, ale nastąpiło pogłębienie się dramatycznej sytuacji spółki.

Rada nadzorcza stwierdziła niedostateczną koordynację działań zarządu oraz brak skuteczności w zakresie prowadzonego dialogu ze stroną społeczną uniemożliwiający wprowadzanie rozwiązań restrukturyzacyjnych.

Cały czas w branży stawiane jest jednak pytanie, czy bez odejścia od wydobycia w kopalniach, w których od lat generowane są straty, w ogóle możliwe będzie wyprowadzenie spółki na prostą.

Kolejne pytanie dotyczy tego, czy uda się przekonać stronę społeczną do określonych rozwiązań.

Może się bowiem okazać, że groźba wybuchu społecznych protestów szybko zepchnie rząd do defensywy, co będzie de facto oznaczać fiasko kolejnego programu naprawczego dla Kompanii.

- Żebyśmy mogli to górnictwo racjonalnie zmieniać, nie wystarczą zabiegi managementu górniczego, czy strony społecznej, potrzeba bowiem działań rządu - mówił Mirosław Taras na dwa dni przed odwołaniem. - Jeżeli Warszawa, rząd, nie napisze programu uwzględniającego aspektu historycznego górnictwa, czy założeń ostatniego szczytu klimatycznego, to nie ma szans restrukturyzować branży bez wstrząsów - ocenił Taras. I trudno się z nim nie zgodzić. Bez wsparcia rządu nie będzie szans naprawić spółki.

- Trzeba oddzielić aktywa rentowne od nierentownych, których nie sposób uzdrowić - zaznacza Oktawian Zając, partner w The Boston Consulting Group. - Te nierentowne kopalnie są też obciążeniem dla rentownych.

- Niestety, ale zarżnięto kopalnie przyszłościowe, bo cięto nakłady inwestycyjne - zaznaczył w wywiadzie dla wnp.pl Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. - Kopalnie dobre są dołowane przez te, w których generowane są straty. Przecież jeżeli zainwestowano w jedną tylko kopalnię Silesia około 1 mld zł, to pokazuje to skalę inwestycji. Deklaracje, że nie będziemy zamykać kopalń są pustosłowiem. O kopalniach i ich przyszłości ma decydować ekonomia i geologia. Trzeba zamykać kopalnie, które nie mają szans, w których występuje nadkoncentracja zagrożeń i w których od lat generowane są straty. To oczywiście musi być poparte wnikliwymi analizami - ocenił Janusz Steinhoff.

Jego zdaniem należy wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy i zmierzyć się z problemem w sposób faktyczny a nie pozorny.

Potrzeba zdecydowanych działań, zważywszy że na czternaście, spośród kopalń Kompanii, tylko trzy były rentowne w pierwszym półroczu tego roku.

Jedną z kopalń Kompanii Węglowej mającą ogromne problemy jest kopalnia Sośnica-Makoszowy.

Kopalnie Sośnica oraz Makoszowy połączono w 2005 roku, co miało wpłynąć na poprawę ich sytuacji ekonomiczno-finansowej poprzez obniżanie kosztów wydobycia i likwidację zbędnej infrastruktury.

Jednak proces połączeniowy, który przeciągał się w czasie, nie przyniósł spodziewanych rezultatów. W kolejnych latach Sośnica-Makoszowy osiągała coraz gorsze wyniki.

Łącznie - w okresie od momentu połączenia do końca sierpnia 2014 roku - kopalnia Sośnica-Makoszowy wygenerowała ponad 1 mld zł strat. W tym okresie znacznie spadły zdolności produkcyjne kopalni.

Sytuacja kopalni jest niezwykle trudna. W trakcie ośmiu miesięcy tego roku kopalnia wygenerowała stratę w wysokości ponad 250 milionów złotych. Na wydobyciu jednej tony traci ok. 250 złotych.

To efekt spadku cen węgla na rynku oraz bardzo trudnych warunków geologiczno-górniczych, mających też wpływ na bezpieczeństwo pracy.

Kopalnia ma duże zasoby operatywne węgla sięgające 118 milionów ton. W Sośnicy-Makoszowy wskazują, że mimo ogromnych problemów, dalszy los kopalni nie jest jeszcze przesądzony.

Strona społeczna twierdzi, że gdyby w kopalnię Sośnica-Makoszowy zainwestować około 550 mln zł, to mogłaby ona rentownie działać. W latach 2014-2020 należałoby jednak poczynić niezbędne inwestycje.

Tak, aby od roku 2017 mogła ona mieć średni dobowy poziom wydobycia wynoszący około 10,5 tys. ton. Trudno jednak obecnie wyrokować, jaki los ostatecznie spotka tę kopalnię.

W branży górniczej można się powszechnie zetknąć z opinią, że Wojciecha Kowalczyka postawiono w wysoce niewdzięcznej roli. Jeżeli jako pełnomocnik ds. restrukturyzacji górnictwa będzie forsował rozwiązania trudne i nieakceptowane przez górnicze związki, to może zostać kozłem ofiarnym.
Czas pokaże, jak będzie i jak do zaproponowanych działań restrukturyzacyjnych w KW odniesie się strona społeczna.

źródło: wnp.pl, autor: Jerzy Dudała

ZWIĄZEK ZAWODOWY "KADRA"
KWK "CHWAŁOWICE" W RYBNIKU

ul. Przewozowa 4, 44-206 Rybnik
KRS: 0000000306
NIP: 642-256-54-66
REGON: 273939056