sośnicaPrawie wszystko dopięte jest już na ostatni guzik. Z opóźnieniem, ale weszły życie trzy z czterech rozporządzeń wykonawczych do ustawy o restrukturyzacji górnictwa. Umożliwiają one przekazanie budżetowego finansowania Spółce Restrukturyzacji Kopalń na bieżącą działalność przejmowanych zakładów i na uruchomienie osłon socjalnych. Prace zakończył także zespół, powołany 13 kwietnia przez ministra Wojciecha Kowalczyka, mający rozwikłać problem naliczania wysokości urlopów górniczych.

Jednak data przejęcia kopalń Kompanii Węglowej przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń nie jest przesądzona. Powodem, jak zazwyczaj w takich sytuacjach, są pieniądze.

Przypomnijmy, według ostatnich zapowiedzi z dniem 1 maja do SRK powinny trafić kopalnie Makoszowy i Centrum (wydzielone z dwuruchowych kopalń Sośnica-Makoszowy i Bobrek-Centrum). Wiadomo, że taka ścieżka nie będzie dotyczyć kopalni Piekary, bowiem Kompania Węglowa zawarła umowę przedwstępną sprzedaży tego zakładu spółce Węglokoks Kraj. Co do kopalni Brzeszcze, to 13 kwietnia, po spotkaniu ze stroną społeczną, minister Kowalczyk poinformował, że prace nad jej przyszłością toczą się dwutorowo. Pierwszym zakładanym scenariuszem miała być bezpośrednia sprzedaż inwestorowi, drugim przekazanie do SRK i pozyskanie inwestora po przeprowadzeniu restrukturyzacji. Wątpliwości przeciął na początku tego tygodnia Dariusz Lubera, prezes Taurona, który poinformował dziennikarzy, że Tauron nie prowadzi rozmów o przejęciu kopalni Brzeszcze bezpośrednio od Kompanii Węglowej.

Obie strony gotowe
Marek Tokarz, prezes Spółki Restrukturyzacji Kopalń, zapewnia, że SRK jest przygotowana na przejecie kopalń. Na przeszkodzie stoi jednak brak umów na finansowanie tego zadania. Proces domknięty jest także po stronie Kompanii Węglowej. Najbardziej skomplikowanym przedsięwzięciem, które należało przeprowadzić w związku z przekazaniem kopalń do SRK, był podział kopalń dwuruchowych na dwa odrębne zakłady. Podział ruchów zaczął się od uchwały zarządu. Kolejnym formalnym krokiem było przygotowanie planów ruchów wydzielonych zakładów.

- Plan ruchu jest podstawowym dokumentem, w oparciu o który funkcjonuje każda kopalnia. Po zaopiniowaniu tego dokumentu przez gminy, które posiadają taką kompetencję, dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego ma 30 dni na wydanie decyzji o przyjęciu planu. Decyzja w naszej sprawie spodziewana jest do końca kwietnia - wyjaśnia Grzegorz Mendakiewicz, dyrektor kopalni Sośnica-Makoszowy.

W normalnych warunkach taki dokument jak plan ruchu opracowuje się ok. roku. Proces przekształceń Kompanii Węglowej stworzył jednak wyjątkową sytuację. Istniejące plany ruchu dla kopalń Sośnica-Makoszowy i Bobrek-Centrum zostały rozdzielone na odrębne dokumenty dla każdego z ruchów. Innym dokumentem, który także musiał zostać podzielony, jest kompleksowy projekt pokładów zagrożonych tąpaniami. Kolejną trudnością jest to, że plan ruchu i projekt muszą być ze sobą kompatybilne.

Podzielić złoże, majątek i załogę
W przypadku kopalni Sośnica-Makoszowy skomplikowanym procesem podziału złoża, majątku i pracowników zajmowały się dwa zespoły. Jeden, współpracujący z SRK, ustalał sposób przekazania kopalni do tej spółki. W samym zakładzie działał z kolei zespół, który zajmował się w pierwszej kolejności podziałem majątku, a w drugiej podziałem załogi.

- Najprostszą sprawą okazał się podział złoża, bowiem kopalnia bazuje na dwóch połączonych obszarach górniczych. Granica obszaru dla kopalń Makoszowy i Sośnica jest granicą wytyczoną wcześniej - wyjaśnia dyrektor Mendakiewicz.

Nie było także problemu z rozdzieleniem podstawowych urządzeń zakładu górniczego, czyli np. szybów, zakładów przeróbczych i bocznic kolejowych. Pewne emocje budził podział majątku ruchomego -urządzeń i maszyn, które wcześniej, w ramach dwuruchowej kopalni były przemieszczane w miarę potrzeb wynikających z kierowania frontem na poszczególnych ruchach. Teraz ten majątek należało tak podzielić, by obie kopalnie mogły funkcjonować i być wyposażone we wszystko, co niezbędne dla prowadzenia działalności górniczej. Sośnica-Makoszowy ma także za sobą najtrudniejsze zadanie związane z podziałem załogi.

- Zaczęliśmy od ankiety, w której pracownicy wstępnie deklarowali, na którym z ruchów chcieliby pracować i czy chcą skorzystać z jakiejś formy osłon. Imienną ankietę, w której zagwarantowano poufność danych osobowych, wypełniło ponad 90 proc. zatrudnionych - wyjaśnia dyrektor.

Wypełnienie ankiety nie skutkowało koniecznością podejmowania zadeklarowanej decyzji, ale dało obraz oczekiwań załogi. Dyrekcja kopalni miała do zgryzienia twardy orzech, bowiem rozdzielone kopalnie, aby funkcjonować, muszą mieć wymagane przepisami obłożenie na konkretnych stanowiskach, a to nie zawsze pokrywało się z planami pracowników. Ostatecznie na podstawie złożonych podań z Makoszów na Sośnicę przejdzie ok. 280 pracowników fizycznych, natomiast z Sośnicy na Makoszowy ok. 45. Obsadę działów, które trzeba było podzielić (np. przygotowania produkcji, bhp, mierniczo-geologiczny, socjalny) ustalono decyzją dyrektora. Podział załogi, pokrywający się niemal z deklaracjami z ankiety, został dokonany na miesiąc przed planowanym przejściem załogi do SRK, bowiem przepisy wymagają, aby o zmianie pracodawcy powiadomić z takim wyprzedzeniem.

Dla kopalni Sośnica-Makoszowy, która do ostatniej chwili przed przekazaniem do SRK będzie funkcjonowała jako zakład dwuruchowy, 1 maja jest nadal terminem realnym.

źródło: nettg.pl, autor: Anna Zych

Festyn 2019